czwartek, 10 lipca 2014

Roz. 1

Jak zawsze wstałam rano nie budząc Kamila zeszłam do kuchni i zrobiłam dla nas kawę, chwilę później usłyszałam kroki Kamila schodzącego po schodach, zaszedł mnie od tyłu i zaczął delikatnie całować po szyi podczas gdy ja zalewałam kawę.
-Dzień dobry kochanie.-Powiedział przytulając mnie. Odwróciłam się i zaczęliśmy wymieniać gorące pocałunki, Kamil delikatnie uniósł mnie do góry, a ja objęłam go nogami.
-Dzień dobry.-powiedziałam uśmiechając się.
-Przykro mi skarbie, ale dzisiaj nic z tego, sam wiesz.-Powiedziałam i wróciłam do robienia kawy.
-Oj skarbie.-Powiedział ze smutną miną i oczami szczeniaczka, podszedł do mnie i zaczął delikatnie jeździć dłońmi po moim ciele, ponownie odwróciłam się do niego i szepnęłam do jego ucha.
-Niestety, ale dzisiaj muszę odmówić ci kochanie.-Kamil dalej robił smutną minkę psiaka.
-Kochanie nie idziesz przypadkiem do pracy?-Zapytałam.
-No idę, ale mam jeszcze 40 minut.-Powiedział uśmiechając się, a ja wzięłam kawę i położyłam na stole w kuchni po czym wróciłam na gór do pokoju by ubrać się. Wybrałam z szafy kilka ciuchów i poszłam pod prysznic.
-Zaraz wychodzę.-krzyknął Kamil.
-Chodź się pożegnać.
-Bez pożegnania bym nie wyszedł.-Ściągnął buty i wszedł do łazienki, otworzyłam drzwi prysznica, owinęłam się ręcznikiem i wyszłam.
-No to do widzenia skarbie.-Powiedział przytulając mnie i delikatnie całując.
-Do zobaczenia.-Powiedziałam odwzajemniając pocałunek, chwilę później Kamil ubrał się i wyszedł, a ja ubrałam się. Wypiłam kawę i wyszłam na miasto w poszukiwaniu pracy. Byłam w każdym sklepie, ale nigdzie nie chcą nowych pracownic. Weszłam do baru na przedmieściach, tam dostałam prace jako kelnerka. W drodze powrotnej weszłam jeszcze na zakupy do sklepu, kupiłam kilka produktów i wyszłam by wrócić do domu. Gdy byłam już niedaleko siatka z zakupami się rozleciała. Zaczęłam zbierać zakupy, nagle jakiś chłopak przykucnął obok i zaczął mi pomagać. Wstałam i spakowała wszystko do torebki.
-Dziękuję.-Powiedziałam uśmiechając się do chłopaka.
-Pomóc takiej dziewczynie to obowiązek.-Uśmiechnął się, a ja zarumieniłam się, dawno nie słyszałam komplementu od kogoś innego.
-Bez przesady, jestem jak każda inna.
-Jestem Krystian a ty to?
-Monika.-Uśmiechnęłam się, nagle zza rogu wyszedł Kamil i od razu podszedł do mnie, przytulił mnie i pocałował, było widać, że zazdrosny jest.
-To mój chłopak Kamil.-Powiedziałam, ale Krystian nie uśmiechał się już jak poprzednio.
-Śpieszy mi się, do zobaczenia.-powiedział chłopa i poszedł. Kami spojrzał na mnie jednoznacznie, chyba trochę się zdenerwował.
-Co to było?
-Siatki mi pękły i zakupy się rozsypały, on tylko pomógł mi je pozbierać.-Wyjaśniłam i skierowaliśmy się do drzwi domu.
-No dobrze, wierze ci kochanie.-przytulił mnie i pocałował. Gdy rozpakowaliśmy już zakupy postanowiliśmy wybrać się na imprezę. Poszłam do łazienki, ogarnęłam włosy i przebrałam się. O 20.30 wyszliśmy z domu, a o 21 byliśmy już w klubie i tańczyliśmy. Kamil poszedł zamówić drinka, a ja siedziałam przy stoliku. Usiadło obok mnie kilku facetów.
-Co tu robisz mała?
-Odwal się.-Odparłam, ale koleś był bardzo natrętny i coraz bliżej się przysuwał.
-Możecie sobie iść stąd?
-Kochanie, nie ma mowy, napaliłem się na ciebie, teraz pójdziesz ze mną.-Mężczyzna złapał mnie za rękę i zaczął szarpać, zaczęłam krzyczeć, ale zakrył moje usta dłonią, nikt w klubie nie reagował. grupka mężczyzn wytaszczyła mnie na zewnątrz klubu.
-Otwieraj drzwi!-Nagle drzwi samochodu otworzyły się, było słychać jak ktoś biegnie, nagle mężczyzna puści mnie, odwróciłam się i zobaczyłam Kamila który biegł z bronią, mężczyźni wystraszyli się i uciekli a ja rzuciła się Kamilowi w ramiona i zaczęłam płakać.
-Wszystko dobrze?
-Tak.-Odparłam przez łzy.
-Idziemy do domu.-po tych słowach Kamil zabrał mnie na ręce i zaniósł do domu. Wniósł mnie po schodach do pokoju i położył na łóżku.
-Przepraszam, że musiałaś czekać.
-Nic się nie stało, ważne ż jesteś.
-Oni mogli cię zgwałcić, tego bym sobie nie wybaczył.
-Już jest dobrze, połóż się obok.-Kamil położył się obok i mnie przytulił.
-A może zabalujemy razem? przyniosę coś do picia.-Uśmiechnęłam się, a Kamil wstał i wziął z szafki wódkę i kieliszki. Siedzieliśmy do późna i piliśmy razem. W pewnym momencie poniosło nas, przestaliśmy myśleć o wszystkim i oddaliśmy się chwili zapomnienia. Kamil delikatnie całował mnie po szyi, byliśmy w takim stanie upojenia, że nic więcej się nie liczyło, tylko ta chwila rozkoszy. Oboje tego chcieliśmy. Gdy było już po wszystkim Kamil mocno mnie przytulił i powiedział.
-Strasznie mocno cię kocham.
-Ja ciebie też kocham skarbie, nigdy cię nie zostawię.-Powiedziałam patrząc w jego piękne oczy. Nagle Kamil z szuflady wyciągnął małe pudełeczko i otworzył je, a w nim był pierścionek.
-Wyjdziesz za mnie Monika?-Łzy napłynęły mi do oczu.
-Tak.-Powiedziałam uśmiechając się i płacząc ze szczęścia. Kamil nałożył pierścionek na mój palec, ta noc była najpiękniejsza, nigdy jej nie zapomnę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz