wtorek, 29 lipca 2014

Roz 2.

Dzisiejszy poranek był inny, wszystko było piękniejsze. Wszystko mnie zachwycało. Leżałam obok ukochanego mężczyzny, który oświadczył mi się w nocy, ptaki pięknie śpiewały, promienie słońca delikatnie wpadały do pokoju i rozświetlały pomieszczenie. Gdy przestałam już obserwować zjawiska przyrodnicze, odwróciłam się do Krystiana i wpatrywałam się w niego, spał tak słodko, ale postanowiłam przerwać jego sen. Delikatnie zaczęłam go całować, Krystian zaczął odwzajemniać pocałunki, wiedziałam, że już nie śpi.
-Witaj słoneczko.-Powiedział tuląc mnie i całując w czoło.
-Cześć kochanie.-Odpowiedziałam.
-Wyspałaś się?
-Tak, nawet bardzo.
-To dobrze, dzisiaj będzie ciężki dzień, o nic nie pytaj, tylko ubieraj się i wychodzimy.-Oznajmił Krystian wstając z łóżka i skierował się w stronę szafy.
-Jak będziesz gotowa, to zejdź na dół, zrobię nam kawę.
-Okey, zaraz będę.-powiedziałam jeszcze leżąc na łóżku. Po chwili zerwałam się i przeszukałam całą szafę, założyłam jakieś spodenki i koszulkę i zeszłam na dół. Kawa stała już na stole, usiadłam na przeciwko Krystiana i spojrzałam mu głęboko w oczy.
-Co ty kombinujesz dzisiaj?-Zapytałam z uśmiechem na twarzy. Krystian uśmiechnął się i nic nie odpowiedział.
-No ej! Powiedz!
-Mówiłem, że nic ci nie powiem.-Dopił kawę i wstał. Skierował się do szafki kuchennej, sięgną na samą górę i zabrał trochę pieniędzy do portfela.
-Już jesteś gotowa?-Szybko dopiłam kawę.
-Tak.-Oznajmiłam i wstałam od stołu i poszłam po buty. Kilka minut później byliśmy na dworcu kolejowym.
-Kochanie idź na dworzec, a ja kupie nam bilety.
-No okey.-Odparłam i skierowałam się na dworzec, po drodze i w czasie czekania myślałam, gdzie jedziemy. Nie minęło 5 minut a Krystian stał już obok mnie. Podjechały dwa pociągi, wsiedliśmy do tego na pierwszym peronie i odjechaliśmy w nieznane.
-Teraz powiedz, gdzie jedziemy?
-Ehh... nie powiem ci nic, za jakieś 15 minut sama zobaczysz gdzie jesteśmy.-powiedział i przytulił mnie. Gdy tylko wysiedliśmy zauważyłam znak "Warszawa" ucieszyłam się niesamowicie.
-Dzisiaj jest twój dzień kochanie i zasługujesz na najlepsze.-Przytulił mnie i pocałował. Strasznie się cieszyłam.
-Wszystkiego najlepszego.-Powiedział, a ja mocno go objęłam.
-Ten pierścionek to miał być prezent urodzinowy, ale wyszło jak wyszło skarbie.
-Kocham cię misiu.
-Ja ciebie też kocham.-odpowiedział i pocałował mnie w czoło. Krystian złapał mnie za rękę i skierowaliśmy się na przystanek tramwajowy. Kilka minut później jechaliśmy już tramwajem, wysiedliśmy na przystanku i skierowaliśmy się na rynek. Gdy tam dotarliśmy nogi mnie już trochę bolały. Poszliśmy do kawiarni i zamówiliśmy desery lodowe z owocami. Po zjedzeniu wybraliśmy się w dalsze zwiedzanie Warszawy, było cudownie. Było już ciemno, ale Krystian nalegał, abyśmy wybrali się w ostatnie miejsce. Kilka minut później byliśmy na moście, Krystian wyciągną z kieszeni kłódkę, na której były nasze imiona.
-Kochanie, chciałbym, aby ta miłość trwała wiecznie, zawsze będę cię kochał.-Rozpłakała się.
-Tak strasznie cię kocham, przenigdy cię nie zostawię.-Po tych słowach Krystian przytulił mnie i pocałował.
-To wszystko, to dla ciebie.-Schylił się i zawiesił kłódkę, po czym wręczył mi kluczyk.
-Oby to trwało wiecznie.-Zabrałam kluczyk i wyrzuciłam do wody, odwróciłam się i nagle wpadłam w ramiona Krystiana, zrobiło mi się słabo.
-Co jest?-Zapytał przerażony.
-Trochę mi słabo.-Nie miała sił, żeby się ruszyć, ale chwile później było już dobrze.
-Chcesz do szpitala?
-Nie, nie, zaraz będzie dobrze.-Krystian podniósł mnie i niosą mnie na rękach poszliśmy, aż do pociągu. W drodze powrotnej przysnęłam w pociągu, obudziła się dopiero w domu, jak leżałam na łóżku a Krystian ściągał mi buty.
-Już lepiej kochanie?
-Tak, ale śpiąca jestem.-powiedziałam spoglądając na niego. Krystian położył się obok mnie, przytulił mnie i pocałował w policzek.
-Śpij kochanie.-Powiedział wtulony we mnie, coś jeszcze mówił, ale usnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz